-Musimy ją już zabrać, pomożemy jej, niech nam pani uwierzy-Usłyszałam gruby dochodzący z salonu, kto to jest, kogo chcą zabrać, gdzie ? Próbowałam usłyszeć skrawek rozmowy chowając się za drzwiami.
-Ale będę mogła ją odwiedzać?-Spytała zdenerwowana starsza kobieta.
-Zobaczy pani wnuczka wyjdzie z tego ośrodka już bez żadnych uzależnień.
Co? Jak ? Poczułam nagłe ukucie w sercu i mimowolnie potknęłam się o framugę.
Rozmówcy nagle spojrzeli w moją stronę, kiedy ja jak trup leżałam na podłodze ciężko oddychając.
-Diana, dziecko nic ci nie jest-Krzyknęła staruszka podbiegając.
Podniosłam się i oparłam o ścianę chowając głowę w kolanach. Ona uklękła obok, a całej tej sytuacji przyglądali się trzej mężczyźni
-Babciu ja nie chcę-Szepnęłam , a na moim policzku pojawiła się jedna mała łza
- Ja wiem , ale inaczej nie mogę , kocham cię i chcę ci pomóc słoneczko - dodała emerytka patrząc na mnie swoimi niebieskimi oczami
- Pojedziesz do ośrodka w którym leczą takie młode osoby jak ty , osoby , które są uzależnione od tego gówna! - usłyszałam znów ten donośny głos co wcześniej. Mężczyzna wyglądał na takiego po czterdziestce, który już nie jedno przeżył.
- Wy wszyscy chcecie się mnie pozbyć ! - krzyknęłam wstając z ziemi i szybko wybiegłam na górę zostawiając całą tą grupkę za sobą.
Zamknęłam drzwi na klucz, zaczęłam energicznie szukać tego w półce.
JEST !
Znalazłam !
Wysypałam trochę na rękę, wzięłam głęboki oddech i wciągnęłam biały proszek na raz . Nogi odmówiły mi posłuszeństwa, jak kłoda runęłam na płytki zwijając się z bólu. Kiedy wszystko się już uspokoiło, kiedy to zaczęło działać, dotarło do mnie, że jestem zbędnym balastem w tym domu. Przeczołgałam się pod łóżko, wyjęłam walizkę, wrzuciłam do niej wszystkie moje ciuchy i schowałam w nich wszystkie moje narkotyki, tak, żeby nikt ich nie znalazł. Już miałam wychodzić, gdy zobaczyłam, ze nie wzięłam ramki. Podeszłam do szafki wpatrując się w postacie na zdjęciu .
- Mamo, tato - szepnęłam, mocno przytulając rzecz trzymaną w rękach.
Wrzuciłam ją do torby i zasunęłam. Wybiegłam z pokoju do salonu, wszyscy siedzieli na kanapie rozmawiając o czymś.
- Chodźmy już - odparłam spoglądając na moje białe trampki
- Skontaktujemy się z panią jutro- powiedział mężczyzna do babci.
Wszyscy razem opuściliśmy mieszkanie. Wsadziłam bagaż do samochodu, który mi pokazali i ze łzami w oczach ostatni raz spojrzałam w stronę staruszki stojącej na progu.
Z hukiem zatrzasnęłam drzwi pojazdu i zapięłam pasy. Jeden z mężczyzn zajął miejsce obok mnie z tyłu
-Zanim wyruszymy, powinienem się przedstawić- rzekł ten z grubym głosem, kierowca.
-Jestem Simon Cowell , dyrektor ośrodka, mówmy sobie na ty.-odwrócił się i podał mi dłoń, a ja niepewnie odwzajemniłam gest.
-Diana-szepnęłam
Po chwili dwaj obecni młodzi chłopcy podali mi rękę.
-Nazywam się Zayn Malik.
-A ja Liam Payne
Spoglądając na zastanawiałam się się kim oni są i czy też brali ?
-Gdzie jest ten cały ośrodek i jak długo tam zostanę?
-Znajduję się w Holmes Chapel, będziesz tam do ukończenia osiemnastego roku życia, czyli jak się nie mylę dwa lata.
Co? Ile? Przeraziłam się, a moi znajomi znajomi, a babcia, a moje wcześniejsze życie? Mam zamknąć ten rozdział od tak ?
-------------------------------------------------------------------------
Oto jest rozdział numer 1!!!! Myślę, że się spodobał i zaciekawił was :) Bardzo ale to bardzo proszę o opinie w komentarzach!! To dla mnie bardzo ważne <3 Osoba która doda komentarz jako pierwsza dostanie dedykację w kolejnym rozdziale ! :) To dopiero początek!!!!!!!!
<3 Niesamowite :-)
OdpowiedzUsuń*.* Cudowne.
OdpowiedzUsuńCzekam na następny rozdział x